| Rozdział XXIII |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||||||||||||||||||
| Środa, 27 Maj 2009 15:10 | |||||||||||||||||||
Strona 17 z 17 Twórcy klątwy rzuconej na potępiony kodeks próbowali uzasadnić ją w publicystyce. Według bezimiennego autora Myśli obywatelskich poddaństwo „utrzymuje porządek potrzebny w społeczności ludzkiej. Zniesienie tej ustawy prawa (!) krajowi całemu i chłopom samym byłoby szkodliwe". Więc nie trzeba znosić poddaństwa, tylko zapobiec nadużyciom. Bez przytwierdzenia do roli „lud cały byłby jak fala morska po obszernej płaszczyźnie całej Polski bujająca". Autor żąda, ażeby „lud pospolity" był obowiązany przemieszkiwać „w parafiach urodzenia swego". Należy chłopom zakazać pozywania dziedzica prima fronte, lecz przez „protektorów", u których by „w przód o swe ukrzywdzenie użalić się mogli". Ci wyrozumiawszy, że są rzeczywiste, napisaliby „instan-cjonalny list do dziedzica, aby raczył reflektować się i nie dając okazji swym poddanym do pozywania siebie, uczynił im sprawiedliwą satysfakcję. Dopiero, jeżeliby ta refleksja nie uczyniła dobrego skutku, wtenczas prokurator państwowy dałby ukrzywdzonym ręką swą podpisane świadectwo, mocą którego poddany już swego pana do sądu grodzkiego pozwać by mógł. Bez którego świadectwa żadnej sprawy chłopa z panem sąd przyjmować by nie powinien".Ile to wykrętów, sztuczek dialektycznych, skoków logicznych musiała używać szlachta; jak kryć swe samolubstwo poza szańcem złożonym z religii, miłości ojczyzny, bezinteresowności i wszelkich cnót, ażeby tylko nie wypuścić z rąk swoich chłopa!
|


