| Rozdział XXI (2) |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | ||||||||||||||
| Piątek, 29 Maj 2009 21:40 | ||||||||||||||
Strona 4 z 12 Po jakich manowcach błąkała się myśl obrońców chłopskich!
W nielicznym gronie umysłów światłych, a nade wszystko charakterów czystych XVIII w. wyrósł do wysokiej miary niestrudzony i niepokalany w patriotycznym działaniu Józef Wybicki. Szlachetnej jego duszy, rozmyślającej nad ratowaniem ginącego i gubionego narodu, nie mogło pozostać obojętnym położenie chłopów. Wystąpił on też z obroną ich na kilku polach, o czym jeszcze mówić będziemy, a rozpoczął od Listów patriotycznych do eks-kanclerza Andrzeja Zamoyskiego (1777), układającego wraz z nim nowy kodeks praw. Według niego Polska, która mogłaby mieć zaludnienie gęste, ma bardzo rzadkie: przy ogólnej ludności 5.391.364 (z Litwą) około 352 osób wypada na milę kwadratową; podczas gdy np. Francja 627, a w niektórych prowincjach 864. Składają sic na to różne przyczyny, a między nimi „niewola uciążliwa rolnika, jego bezkarny ucisk, sądzenie go prawem nieokreślonym... Wieleż z głodu, zimy i niewygód umiera ludu, gdy tymczasem w obyczajach rozpustni, bez wszelkiej żyjąc oszczędności, nie wiedzą, czym swój smak i żądzę nasycić... Chłop poddany ledwie nie tyle księdzu plebanowi płaci pogrzebów, ile chrzcin w swojej wyprawił chałupie". Jest on uciemiężony, wyzyskany, ciemny, rozpity — przez panów. „Zagon nieurodzajnego gruntu, który ma (chłop) sobie wymierzony, kiedyż go uprawi, gdy zawsze panu roli ić musi, w cóż pracować będzie, gdy sprzężaj w dworskiej zagubił roli? xNa koniec dla kogóż ma gospodarować i zbierać, gdy bezpieczeństwa swej własności nie ma?... Ustawicznie pracujących poddanych w polu i w domu pilnują przystawy... Każdy z dozorców arbitralnie, bez litości karze... Wydoskonalenie rolnictwa nie jest interesem poddanego, nie ma on, zdziczony jak bydlę, wiadomości w niewoli, postępuje niby ruszona maszyna. Na wszystko jest nieczuły, jeżeli nie w pijaństwie, to w gnuśności zasypia z rozpaczy. Pan przez zbytek i ambicję zawsze chciał mieć co drogiego i zagranicznego, a chłop przez ubóstwo nic sobie w kraju kupić nie mógł. Z pięciu run wełny siermięgę sobie uszył, bieliznę dwa mu zagony lnu przystarczyły, z drzewa młodocianego kora obuwie mu dała, las go we wszystkie gospodarskie opatrzył potrzeby. Taki po większej części kraju naszego obraz... W którąkolwiek prowincję rzucimy okiem, albo mil kilka lasy, albo stepy znajdziemy na drodze, same zaś miasteczka najszczególniej zarażone są żydostwem lub w pijaństwie i próżnowaniu zatopione gnuśnym... Utrzymując poddanych w najgrubszej ciemności, dziwujemy się, że światła nie znają... Nic nie mając pewnego, całe swoje zyski zakładają w pijaństwie... Żebym na koniec okazał światu bezgruntowność tej obelgi, którą panowie chłopów kal(aj)ą, zataić nie mogę, że do pijaństwa sami ich przymuszają... Najszczególniej gdzie Żydzi arendy mają, umieszcza się im w kontraktach, wiele która wieś koniecznie wódki i piwa wypić musi, tak dalece, że gdyby żar-łoctwa tego dopełnić nie mogła, płacić wszelako musi włożone na się ąuantum likworów... Zdziwi to świat cały, powiem prawie, że chłop, największe poniósłszy krzywdy, nie ma u nas przeciwko panu w sądach locum standi. Żaden sąd go słuchać ani on mu narażać się nie może... We własnej sprawie sędzią zostawiono krzywdziciela, który jak krzywdzi śmiało, tak i arbitralnie sądzi... Blask urodzenia i godności pana zaciemnia sprawiedliwość i więcej w sercach sędziowskich dokazuje, jak modły natury, jak głos ginącej ojczyzny". Nie obawiając się odpowiedzialności panowie nie cofają się przed żadnym nadużyciem. Niektórzy z nich tak zręcznie rozkładają podatek kominowy, że chłopi nie tylko za siebie i za nich go płacą, ale jeszcze dwrorowi dopłacają. Gdy zaś po wprowadzeniu tego podatku zniesiono inne, panowie w dalszym ciągu ściągają je od chłopów.
|
||||||||||||||
| Zmieniony: Piątek, 29 Maj 2009 23:05 |


