| Rozdział X |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | ||||||||||||||||
| Wtorek, 26 Maj 2009 13:07 | ||||||||||||||||
Strona 1 z 14 Chłopi we Francji. XV—XVII w. Rabunki i znęcania się. W Anglii: klasy ludu wiejskiego. W Niemczech: ciemięstwo i bunty. Skutki wojny trzydziestoletniej. Na Węgrzech: ucisk i bunt. W Rosji: gminy, kategorie chłopstwa, przytwierdzenie do ziemi, okrucieństwa. Litwa, jej statuty, pomiera woloczna. W XV i XVI w. Francja — powiada historyk — była jaskinią zbójów. Między nimi odznaczali się rozpasaniem i okrucieństwem hrabiowie Armagnac oraz ich zbrojne drużyny, zwane armaniakami. Jeden z nich, nazwiskiem Vauru, uwięził chłopa, poddał go torturom, ażeby wymusić okup. Daremnie brzemienna żona nieszczęśliwego włóczyła się u nóg potwora błagając o litość. Starała się pożyczyć u sąsiadów żądaną sumę, ale zbierała ją z wielkim trudem, bo wszyscy byli biedni. „Spiesz się, jeśli nie chcesz, ażeby twój mąż byt tak powieszony, jak ten oto, który nie złożył okupu" — krzyczy Vauru, pokazując jej na szubienicy wiszącego wieśniaka. Ona się waha w obawie, że on weźmie pieniądze i męża zamorduje. — „A może wolisz — powiada zbrodniarz — ażebym go utopił?" I w jej oczach każe wrzucić innego wieśniaka do Marny. Ona się waha — jego to podnieca, więc każe stracić jeszcze kilku. Nareszcie biedna kobieta decyduje się i oddaje pieniądze. — „No, dobrze — mówi nikczemnik — teraz możesz iść do domu, bo twój mąż przed ośmioma dniami powieszony". Szalona z bólu obrzuca go obelgami; on każe zedrzeć z niej ubranie, obić i przywiązać do drzewa (zwanego Vauru, na którym wieszał własnymi rękami). Jęki nieszczęśliwej, zaczynającej rodzić, ściągają w nocy wilki, które pożerają w jej łonie dziecko i kładą kres jej strasznej męczarni. Biskup z Beauvais na zebraniu Stanów Generalnych w Orleanie 1435 r. tak określił postępowanie panów (seigneurs) względem chłopów: „Łapią ich, zamykają w więzieniu, zakuwają w kajdany, osadzają w miejscach pełnych brudu i robactwa, zagładzają na śmierć. Jednych pieką, drugim wyrywają zęby, innych każą bić kijami i uwalniają dopiero po otrzymaniu okupu. Mężów i ojców zabijają wobec żon i córek, które wobec nich gwałcą". Możno-wtadca, przebywający na dworze, rządził w swych dobrach przez intendenta, człowieka „zimnego, nielitościwego i nieczułego jak topór w rękach kata, maszynę do wyciskania wszystkiego, co potrzeba dla zadowolenia pana, i która jednocześnie pracuje nad wzniesieniem własnej fortuny, zbudowanej z krwi i łez".
|


