| Rozdział VII |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||||||||||||
| Sobota, 23 Maj 2009 18:58 | |||||||||||||
Strona 9 z 11 Obok kolonizacji niemieckiej rozwinęła się w daleko mniejszym zakresie kolonizacja wołoska na Podkarpaciu. Przewodniczył wsi k n i a ź, kilku wsiom — krainik. Obowiązywało prawo zwyczajowe wołoskie. Jak zwykle w górach osadnicy zajmowali się chowem bydła; obok czynszu składali daniny w owcach.
Gminy włościańskie odegrały w wiekach średnich wielką rolę jako osłony ludu przed chciwością i tyranią klasy uprzywilejowanej. Dzięki im rozwinęła się drobna własność we Francji, gdzie dotrwały do XVIII w.; na odwrót przez wczesne ich zniknięcie w Anglii pozostała własność wielka (latyfundia). „Dopóki istniały — powiada Laveleyen — przeszkadzały powiększaniu się własności magnackiej, naprzód d'atego, że miały zapewniony byt, następnie dlatego, że ich charakter zbiorowy dawał im siłę skupienia i oporu, wreszcie dlatego, że ich własność była — iż tak rzekę — niewzruszenie wolna od rozdrobnienia i zmiennych kolei przy podziałach, spadkach i sprzedaży". Polska gmin wiejskich w epoce Piastów nie wytworzyła. Jej lud rolny żył w rozbiciu. Skupiny takie, jak osada, wieś, parafia itd. — nie były to ciała spojone, samorządne, ale proste zbiorowiska ludzi. Odyby organizacje gminne na prawie niemieckim, rozszerzone na wszystkie wsie, zdołały były się utrzymać, nie tylko zmieniłyby historię chłopstwa, ale nawet historię całego narodu polskiego. Odzie indziej monarchowie, oparci na gminach wiejskich i miejskich, mogli skutecznie powstrzymywać nadmierny rozrost samolubstwa i uroszczeń szlachty; w Polsce pozbawieni tej pomocy musieli oddać jej na pastwę wszystkie przywileje i wszystkie warstwy społeczne2'. „Trzeba było koniecznie obcego wpływu — mówi Lubomirski8' — ażeby utrzymać przy życiu gminy wiejskie i do czynnego wystąpienia je powołać, żeby dodać tym, które już pozyskały samodzielną władzę sądowniczą, stosownej odwagi domagania się dalszych praw, rozleglejszych swobód i rozwoju samodzielności we wszystkich kierunkach? Czemuż się nie zjawił jakiś wódz plebejusz, zacięty na kształt mazowieckiego Masława, podobny Wojciechowi, wójtowi z Krakowa?" Ani buntownik mazowiecki, zresztą mało nam znany i jakoby walczący na czele ludu w obronie bogów pogańskich, ani przywódca Niemców krakowskich, opierający się Łokietkowi, nie stanowią wzoru trybunów, jakich potrzeba było odzieranemu z praw ludowi polskiemu. Widocznie na odpowiedniego bohatera brakło materiału w ówczesnym społeczeństwie. Wszystkimi rewolucjami ludowymi sterowała przeważnie szlachta, która w Polsce aż do XVIII w. nie kwapiła się do tej roli, poprzestając w najlepszych swych przedstawicielach na obronie interesów własnych, a w retorycznym psalmowaniu nad krzywdami ludu wzywała tylko do okazywania mu miłosierdzia i wspaniałomyślności.
|


