| Przedmowa |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | ||||||
| Piątek, 22 Maj 2009 21:21 | ||||||
Książkę tę zrodziła potrzeba. Po wyzwoleniu Polski chłopi wysunęli się na pierwszy plan jej życia politycznego, a chociaż nie odgrywają w nim dotąd roli czynnej i pozostają jeszcze masą bierną w ręku agitatorów i przywódców, jednakże już nie cofną się z obecnego stanowiska i nie zostaną odparci od ważnego i bardzo pożądanego udziału w dalszej historii narodu. Wobec tego stało się dla nich i dla społeczeństwa niezbędnym rzucenie światła w pokrytą mrokami ich przeszłość. Dotychczasowe opracowania całkowitych jej dziejów nie odpowiadają najskromniejszym wymaganiom nauki. Historia włościan (1874) W. A. Maciejowskiego jest koszem luźnych, bezładnie wrzuconych notat. Włościanie u nas i gdzie indziej (1881) W. Przyborowskiego są pospiesznie i nieudolnie sklejoną z kilku książek kompilacją. Historia włościan w Połsce (1910) A. Marylskiego-Łuszczewskiego, zakrojona na szeroką miarę, obejmuje zaledwie czas do XIII w. Poza tymi pracami wydano szereg małych broszur z wielkimi tytułami: K. Gorzycki — Zarys historii chłopów w dawnej Połsce (1902, str. 105), J. Nowakowski — Historia włościan w Polsce (1922, str. 126), A. Próchnik — Dzieje chłopów w Połsce (1922, str. 70). W Przeglądzie Poznańskim i Przyjacielu Ludu (1836), w Kronice Emigracyjnej (1839), w Dzienniku Literackim (1863), w Orędowniku (1878) pomieszczono jedno- lub kilkonumerowe artykuły jako historię chłopów, świadczące o słabym przygotowaniu ich autorów i o lekceważeniu przedmiotu; mają one taką wartość, jaką miałaby geografia, napisana z wysoko lecącego i chmurami przesłoniętego aeroplanu1'. Chociaż krakowska Akademia Umiejętności rozpoczęła wydawanie źródeł i opracowań dotyczących historii chłopów, chociaż przedwcześnie zmarły jej badacz, I. Baranowski, podjął i częściowo wykonał ten zamiar—dzieje polskiego ludu wiejskiego nie posiadają dla naszych uczonych tej ważności i tego uroku, co inne wypadki i wątki przeszłości. Nawet tak znakomity i tak zasłużony w rozwiązaniu wielu zagadek w tych dziejach badacz, jak prof. O. Balzer, przemawiając (w Kwartalniku Historycznym) za wydaniem Corpus juris polonici, ogólnego zbioru dawnych praw polskich, i podając plan ich ugrupowania przedmiotowego, wymienia rozmaite kategorie (ustawy polityczne, kościelne, miejskie, żydowskie, ormiańskie :td.), nie zwiera w osobną chłopskich. Prof. M. Bobrzyński w jednej ze swych rozpraw zaznaczył, że historia chłopów polskich jest właściwie historią szlachty w stosunku do chłopów. Jest to uwaga o tyle słuszna, o ile historię ograniczymy do zdarzeń politycznych i do warstwy narodu w nich przewodniczącej. Ale tak być nie może i tak nie jest, bo nawet te żywioły, które nie wydobywają się na wierzch życia społecznego, są pierwiastkami i spółtwórcami jego rozwoju. Przemian tkanki naszego ciała nie widzimy, a jednak one są w nim czynne. Gdybyśmy dla dziejów przyjęli zasadę usuwania z nich elementów (względnie) biernych, należałoby również powiedzieć, że po-rozbiorowa historia Polski jest właściwie historią Rosji, Prus i Austrii w stosunku do Polski. W pracy, której pierwszy tom przedstawiam, a drugi, gdy ten znajdzie uznanie, po nim wydam, starałem się zgromadzić ze źródeł ogłoszonych monografii i różnych przyczynków, obejmujących łącznie około półtora tysiąca druków, całkowity materiał do Historii chłopów polskich, odno-.szący się głównie do prawno-społecznej i materialnej strony ich życia. Wyczerpanie tego materiału sprowadziło wielką ilość cytat, którą zachowałem, ażeby ujawnić współudział w ułożeniu tej książki pisarzów, z których wiedzy korzystałem, oraz umożliwić czytelnikom niezależne od autora orientowanie się i ocenę objawów i zdarzeń, zwłaszcza że na wielu spoczywają jeszcze dotąd znaki zapytania, pomimo gruntownych i przenikliwych badań częściowych, których plon i wartość okażą karty tej książki w odpowiednich miejscach: Nie chciałem, ażeby ona była w tej sprawie wyrokiem ostatniej instancji, lecz głosem sumiennego i — jak mniemam — kompetentnego rzeczoznawcy. To ograniczenie jej pretensji jest tym bardziej uzasadnione, że pewne działy historii chłopów polskich nie zostały dotychczas należycie opracowane. Tak np. nie są zbadane i w całość ujęte dzieje ich opodatkowania, wytwarzania się proletariatu wiejskiego (co tak szczegółowo dla Niemiec zrobił v. d. Goltz w Die landliche Arbeiterklasse), nie mamy dokładnych tablic robót pańszczyźnianych, a nawet pomimo najnowszej pracy W. Grabskiego (Społeczne gospodarstwo agrarne w Polsce) nie posiadamy jasnego i ścisłego przedstawienia rozwoju stosunków rolnych. Zadania te mogą być spełnione tylko na drodze poszukiwań archiwalnych, których ani autor tej książki, ani żaden inny opowiadacz całkowitych dziejów włościaństwa podjąć nie może. Przyznając wielką wartość naukową takim poszukiwaniom, stwierdzić trzeba, że monografiści nadają im często przesadne znaczenie, lekceważąc niesłusznie świadectwa literackie. Można z tych źródeł — powiada J. Rutkowski (Studia nad położeniem włościan w Polsce) „korzystać jedynie z bardzo daleko idącymi zastrzeżeniami", gdyż „literatura za podstawowe źródło służyć nie może". Dlaczego? Dlaczego ma być wiarogodniejszym dokumentem jakiś często nierzetelny i stronniczo spisany inwentarz w lustracji albo też dypiomat często nawet niepodej-rzany niż świadectwo poważnego pisma? Zresztą jakiż wniosek wyprowadził autor po zbadaniu materiału rękopiśmiennego z 697 wsi? „Doszle do nas archiwalia umożliwiają nam poznanie jedynie strzępów życia.-W ogromnej większości wypadków zmuszeni jesteśmy do rezygnacji". Nawet najpewniejszy akt, dotyczący jakiejś czynności lub miejsca, pozwala nam spojrzeć na widnokrąg życia tylko przez wąską szparę. Toteż słuszną uwagę robi Tymieniecki (Wolność kmiecia na Mazowszu): „Historiografia z początku wieku XX, rozwijając się głównie w kierunku drobiazgowych dociekań monograficznych, zdołała już wiele błędów wskazać i wyjaśnić, nie zdobyła przecież szerszej podstawy pod nową syntezę. Studia, oparte często na nielicznych dokumentach z XIII, a tym bardziej z XII w., w odniesieniu do jednej np. fundacji klasztornej, dały nieraz stosunkowo bardzo wiele, dzięki niezaprzeczonej przenikliwości badawczej autorów, pozostały jednak studiami fragmentarycznymi". Mogą one zresztą zadowalać uczonych, ale nie odpowiadają potrzebom ogółu, który ich nie czyta, a całość dziejów chłopskich, bodaj ze szczerbami, poznać pragnie. Księgozbiór literatury polskiej nie posiada swojego British Museum, lecz jest rozrzucony na wielkiej przestrzeni w rozmaitych bibliotekach publicznych i prywatnych, do których dostęp jest zawsze trudny, a w obecnych warunkach prawie niemożliwy. Jeździć chociażby tylko do Krakowa, Lwowa, Poznania, nie mówiąc o Paryżu, Londynie, Zurychu i przemieszkiwać tam dla studiów tygodnie lub miesiące jest to przedsięwzięcie przechodzące możność pisarza rozporządzającego skromnymi środkami. Pomimo usilnych, nieraz całe lata trwających starań własnych i obcych nie zdołałem dotrzeć do kilku druków, zwłaszcza z końca XVIII w.1', które były pożądane nie tyle dla swej ważności, ile dla pełności obrazu. Dzięki wszakże chętnej pomocy osób życzliwych udało mi się poznać niektóre rzadkie, a nawet w jedynym egzemplarzu istniejące, za co wdzięczny jestem naczelnikowi wydziału bibliotek S. Dem-bemu, prof. K. Krzeczkowskiemu, prof. W. Smoleńskiemu i innym. W moim przekonaniu każda historia, o ile nie ogranicza się do ustalenia faktów i połączenia ich spojeniami pewnymi, lecz zapuszcza się w odgadywanie przyczyn ukrytych, związku wypadków i pobudek działania domniemanych, jest historią bajeczną albo powieścią historyczną. Prawdy zawiera ona nieraz mniej niż wyobraźni i domysłu. Tego się strzegłem. Unikałem również rozcinania dziejów na ściśle schrono-logizowane okresy, które są zawsze podziałem mniej lub więcej dowolnym i spornym, a także przytwierdzania każdego zwrotu w rozwoju zdarzeń do jakiejś pojedynczej daty. Dla uwydatnienia losów naszego ludu wiejskiego z porównaniem zewnętrznym naszkicowałem równolegle główne momenty położenia chłopów w innych krajach europejskich. Jakkolwiek znane mi lepiej niedostatki tej mojej pracy, niż je dostrzec może krytyk, nie podaję jej czytelnikom na kolanach, ze skruchą bijąc się w piersi i prosząc pobłażania, mam bowiem nadzieję, że ona da im jakąś korzyść i nieco wzmocni słabe dotychczasowe oświetlenie historii chłopów polskich. Dla oznaczenia zaś tej klasy narodu wybrałem z wielu innych nazwę chłopów, chociaż ona — według Lindego — „zawiera w sobie pogardę" i jako określenie prawne i zwyczajowe w dawnych dokumentach nie występuje, gdyż jest nie tylko najogólniejszą, ale przez sam lud obecnie z poczuciem dumy używaną. |
||||||
| Zmieniony: Piątek, 22 Maj 2009 21:34 |


